We wtorek w nocy wyjechaliśmy z dworca w Stargardzie. W drodze do stolicy nastał czas bez zmrużenia oka i licznych afer, m.in. afera libacji panny M. i jej paczki. _^_' Było zabawnie, ale czasami do pewnego momentu. Nie mogłam pójść spać, bo wszystko w zamęcie. Każdy robił, co chciał. Iżo sprawdzał swój stan uś
Nad rankiem, chyba po 5 byliśmy już w Warszawie. Zmordowani z walizkami, kupiliśmy bilety i wsiedliśmy w autobus 521 na Szczęśliwice. Ou taaak! Nie ma to jak godzina drogi do naszego schroniska - "JAZZPol". Dzięki Dawidowi a raczej jego GPS, mieliśmy super krętą drogę do ośrodka, ale w końcu dotarliśmy. Ból zęba i głowy zaczął mi doskwierać ( nie ma to, jak wyżynające się "ósemki" ). Zostawiliśmy w diabły te walichy na kółkach i ruszyliśmy w kolejną podróż godzinną autobusem nr. 521 do centrum.
Jest! Wreszcie jesteśmy a co na początek zwiedzania? Muzeum Walki i Męczeństwa a potem powolnym krokiem do Pałacu Kultury i Nauki. Widziałam dużo fajnych Azjatów i faceta w czarnym płaszczu, w kapeluszu, który z daleka wyglądał jak ten staruch z "Naznaczonego". Próbowałam zrobić mu fotkę, ale zawsze coś przeszkadzało. Jak nie głowa Alex, to zdjęcie było rozmazane etc... Może było mi to pisane?
Na koniec dnia zwiedziliśmy Arkadię i mieliśmy dużo czasu. Kupiłam tomik Ourana, gazetę "Arigato" i zjadłam obiad w McDonaldzie. Godzinę wraz z
Wstałam rano przed 8 i czekał na nas kolejny dzień zwiedzania i oglądania musicalu w Teatrze "ROMA". Nastą
Potem był czas na obiad w restauracji, obok sejmu. Poczęstowali nas, jak to zwykle bywa - pomidorową ( niestety z ryżem ) i jakimś dziwnym, ciemnym mięsem mielonym z ziemniakami i warzywami. Ogólnie mogę stwierdzić, ze obiad był taki sobie, ale lepsze to niż nic.
Powróciliśmy do schroniska i pojechaliśmy wieczorem na musical "Upiór w Operze" do teatru ROMA. Mega dużo ludzi i kolejki do łazienki, czy do szatni. Dobre i niezapomniane 3h. Chciałabym jeszcze coś takiego zobaczyć. W muzycznym stylu wyszliśmy do sklepu po małe zakupy i pojechaliśmy autobusem nr. 521 do Schroniska. Tej nocy był niezły ubaw. Nie patrząc na ciszę nocą, wszyscy zaczęli balować i gadać. Poszłam spać po 2 lub 3 - wybaczcie, straciłam rachubę
Wstałam i już szybko nastał 3 dzień. Pojechaliśmy na Nowy Świat i zrobiliśmy liczne fotki grupowe pod pomnikiem Kopernika. Potem wszyscy się rozdzieliliśmy. Ja z Izą robiłyśmy zdjęcia pod Mickiem ( ekhem.. A. Mickiewiczem xd ) Szukaliśmy herbaciarni "Same fusy", ale nie znalazłyśmy D: Rynek Staromiejski ma cudowny klimat, a przede wszystkim liczne małe i wąskie uliczki, od których tupot nóg sprawia mieszczańskie, tajemnicze echo. Uwielbiam taki klimat! Kiedy o umówionej godzinie zebraliśmy się przy Zamku Królewskim, weszliśmy do niego i ogarnął nas czas Augusta Poniatowskiego. Co za styl i kunszt! Piękne lustra, trony i liczne obrazy! Coś nie do opisania!
Na koniec dnia weszliśmy do Złotych Tarasów - kupiłam jedzenie - yakisobę ( co za niemiła kobieta obsługiwała >< ) i sushi na drogę powrotną oraz książkę "Numery" R. Ward'a. Pozdrawiam pana Oliwera z pociągu, który męczył się przez całą drogę z nami ( a raczej to była wina Śledzika, który ciągle ujadał ). Z trudem przez nią zasnęłam. Można powiedzieć, że i tak nie zmrużyłam oka w pociągu a tak cholernie spać mi się chciało. Przed 5 rano byłam w Stargardzie. Padłam szybko na łóżko i spałam 8h i tak o to jestem!
Mam fajną wiadomość, choć nie wiem, czy to się sprawdzi. 10-11.11.09' jadę do Katowic!
Trzymajcie się! PAPAPAPAPA :*










--
*Il maltempo s'è guastato*
thanks so much for the fave!!!
Hope you come visit again some time
--
Noct Noct~
What are you planning now? ;3
--
To my side, my noble einherjar!
--
Noct Noct~
I can't do it! But i'll be observing you
--
To my side, my noble einherjar!
--
To my side, my noble einherjar!
--
ばかやろう です ね。
Previous Page12345...Next Page